What goes up, can easily slide down just as quickly

To co idzie w górę, może z łatwością zjechać równie szybko w dół (Bill Gates)

Gazeta Małych i Średnich Przedsiębiorstw, listopad 2008

Warto czytać Gazetę Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Zajrzałem do wydania wrześniowego z ubiegłego roku (!). I co się okazało? Wypisz wymaluj odniesienia do dzisiejszej sytuacji. Kilkanaście miesięcy minęło, a tu rzeczy dzieją się, jakby autorzy tamtej edycji Gazety potrafili przewidzieć rzeczywistość. Pewnie wówczas nawet nie przypuszczali, iż są do tego zdolni. Starając się uczyć od najlepszych, w tym od BillaGatesa (jeszcze przytaczam jego maksymę o łatwości zjeżdżania w dół, także umieszczoną w tym samym, ubiegłorocznym wydaniu Gazety MSP), ponownie warto powtórzyć, iż należy wyprzedzać nadciągające gospodarcze chmury i przygotowywać odpowiednio mocne parasole. Jednym z nich powinno być wprowadzenie w Polsce (dokładnie pierwszego dnia 2012 r., jak chce rząd) euro. Tyle że czynności zmierzające w tym kierunku muszą być podejmowane już teraz. Inaczej będziemy spóźnieni. Nie rezygnujmy z celu jakim jest poprawienie otoczenia gospodarczego poprzez pojawienie się w obiegu euro tylko dlatego, że osiągnięcie tego celu wymaga czasu. Czas i tak upłynie. Dziś już jesteśmy pewni, że wzrost gospodarczy nie był nam dany na zawsze! Tym bardziej boli niewykorzystanie na przełomie 2006 i 2007 r. okazji do przeprowadzenia

w Polsce wielu niezbędnych reform w skali makroekonomicznej. W takiej sytuacji przyjęcie przez rząd tzw. mapy drogowej dojścia do euro w ciągu najbliższych czterdziestu miesięcy jest bardzo ambitne, ale konieczne. Nic nie robienie w tym kierunku w ciągu ostatnich paru lat nie było rozsądne. Ale uprzednio trudno byłoby nawet mówić o przyjęciu takiej mapy drogowej przez rząd, którego premier zapewne nie miał ani prawa jazdy, ani rachunku bankowego. Trudno było wówczas dyskutować o umiejętności odniesienia się przez jednego z najwyższych urzędników w Polsce do jakiejkolwiek mapy drogowej, bo od tego byli licencjonowani kierowcy, posiadający co najmniej amatorskie prawo jazdy. Co do waluty, to człowiek radzący sobie w XXI w. bez rachunku bankowego nigdy nie zauważy znaczenia pieniądza w gospodarce. I tu dochodzimy do sedna sprawy – może powinno się zabronić powoływania rządów, których ministrowie są po prostu niedzisiejsi!? Tak czy owak mamy szczęście, że dożyliśmy czasów, gdy niedzisiejszych ministrów już chyba w obecnym rządzie nie ma? Ale tego się nigdy nie wie do końca. Pokażą to dopiero kolejne lata!

W tym miejscu po raz kolejny sięgnę po numer z września 2007 r., ze szczególnym podkreśleniem wypowiedzi jednego z analityków rynku pieniężnego, który twardo dowodził, iż kilka lat taniego pieniądza doprowadziło do stworzenia nowej spekulacyjnej bańki, której pęknięcie może mieć o wiele większe skutki od internetowego balona z 2000 r. Miał na myśli rynek nieruchomości, przede wszystkim w USA, który w kilku poprzednich latach był po części napędzany przez pusty pieniądz, czyli pożyczki udzielane osobom mało zamożnym, o niepewnej historii kredytowej. I cóż się wydarzyło jesienią 2008 r.? Dokładnie to, co przewidział kilkanaście miesięcy wcześniej i opisał na łamach Gazety MSP ów analityk. Dlatego warto czytać i zastanawiać się przed podjęciem każdej decyzji. Zwłaszcza że nie jest się człowiekiem wolnym od błędów. Co prawda Szekspir twierdził, że najlepszych ludzi uformowało naprawianie własnych błędów, ale czy zawsze naprawianie oznacza podejmowanie dalszych działań o odwrotnym kierunku? Równie dobrze może to oznaczać kontynuowanie, tyle że w zmienionych okolicznościach, albo powstrzymanie się od określonych czynności. A więc pod uwagę trzeba brać działanie i zaniechanie. Wiele osób podkreśla, że jak wszyscy sprzedają to trzeba kupować, z kolei jak kupują to trzeba sprzedawać. Odnosi się to zarówno do udzielania i zaciągania kredytów hipotecznych, transakcji walutowych i transakcji na papierach wartościowych.

Szekspir przestrzegł też, że lepiej być trzy godziny za wcześnie niż minutę za późno. Wprowadźmy zatem EURO w styczniu 2012 r. Resztę zostawmy milczeniem.